Wyjazd do Dahab - marzec 2012
Kursy freedivingu AIDA podstawowy i zaawansowany. Nurkowanie scuba – rekreacyjne i szkoleniowe
Basenowy kurs freedivingu. Zajęcia prowadzą Agata Bogusz – wielokrotna rekordzistka Polski we freedivingu oraz instruktorka freedivingu AIDA i Apnea Academy oraz Aleksandra Sulkiewicz wielokrotna rekordzistka Polski we freedivingu w konkurencjach basenowych, Mistrzyni Polski we Freedivingu (2011).
KURS BASENOWY – STYCZEŃ 2012, WARSZAWA
Basenowy kurs freedivingu. Zajęcia prowadzą Agata Bogusz – wielokrotna rekordzistka Polski we freedivingu oraz instruktorka freedivingu AIDA i Apnea Academy oraz Aleksandra Sulkiewicz wielokrotna rekordzistka Polski we freedivingu w konkurencjach basenowych, Mistrzyni Polski we Freedivingu (2011). Read more
MIKOŁAJKOWE FREEDIVING INTRO – 10 GRUDNIA 2011, WARSZAWA
Lubisz snurkować, a chciałbyś podziwiać podwodny świat nie tylko z powierzchni? Interesuje Cię nurkowanie bezdechowe? Te zajecia są dla Ciebie! Zaprasza szkoła freedivingu BLUEGO oraz rekordzistki Polski we freedivingu Agata Bogusz i Aleksandra Sulkiewicz.
Przyjdź zadziwić sam Siebie!
Kenia - Mombasa - last day...
Ostatni dzień… W końcu można było pospać dłużej niż do 7 rano! Chwilę po 9 wyruszyliśmy do manufaktury rzeźb Akamba Handicraft. Mieliśmy w planach obejrzeć jak rzemieślnicy należący do utalentowanego plemienia Kamba tworzą wspaniałe dzieła z m.in. mahoniowego drewna – ludzkie i zwierzęce postacie, afrykańskie maski oraz inne rzeźby dekoracyjne lub użytkowe. Nie spodziewałam się, że tak ciekawie będzie obserwować artystów, którzy z uśmiechem pokazywali swoje wyroby oraz techniki pracy. Tortury rozpoczęły się z chwilą wejścia do sklepu z wyrobami. Jakbym mogła i miała za co to z chęcią wywiozłabym pół sklepu
Na szczęści rozum zwyciężył, skończyło się na jednej misce na orzeszki… Postanowiłam upamiętnić kilka rzeźb na zdjęciach i od czasu do czasu na nie sobie spoglądać. Teraz, z perspektywy czasu jednak żałuję, że ich nie wzięłam
Jeżeli macie w planach wycieczkę do Mombasy to polecam wizytę w tym miejscu, a także zakupy – ceny są naprawdę atrakcyjne.
Zgłodnieliśmy więc prędko polecieliśmy na obiad do znanej już nam Tarboush Cafe – ostatnia okazja na zjedzenie pilau!
Trochę już mi się miesza co było potem… Generalnie miała być plaża, ale chcieliśmy jeszcze zakupić oryginalne kenijskie chusty, tzw. kanga. Te tradycyjne wschodnioafrykańskie chusty mają ze 3 metry długości – po zakupie sprzedawca przecina materiał na dwie równe części i w ten sposób otrzymujemy dwie części stroju (jeżeli tak chcemy chusty wykorzystać) – spódnicę oraz „górę”. Kanga mają wyraziste intensywne kolory, często zdobią je duże motywy kwiatowe lub zwierzęce. Wyglądają naprawdę wspaniale na kenijskich pięknościach! Ponieważ są one dość sztywne (bawełna) postanowiłam sobie odpuścić zakup kanga i poszukać masajskiej chusty, z której ewentualnie można by zrobić narzutę na kanapę
. Na poszukiwanie chust udaliśmy się „gdzieś do centrum Mombasy” – ciężko mi stwierdzić gdzie to jednak dokładnie było. Opłaciło się ze względu na ceny – kanga kosztowały ok. 20 zł, a masajskie kraciaste chusty ok. 30zł.
I tak wybiła 15… wróciliśmy do domu, ja zabrałam się za pakowanie, a reszta wycieczki pojechała na plażę. Potem już standardy – pożegnania, korki w drodze na lotnisko, pomyłka w wyborze terminalu z którego lecimy… już dwukrotnie spóźnieni dotarliśmy w końcu we właściwe miejsce… A tu kolejna niespodzianka – zważyli nam bagaż podręczny! Więc ponownie 15 kg nadbagażu… Na szczęście wystarczyło 20 dolarów włożonych w paszport i zostaliśmy odprawieni.
10 godzin lotu i o 6 rano przywitało nas rześkie powietrze warszawskiego lotniska przykrytego lekką pierzynką białego puchu.








